Tuesday, 22 December 2015

Christmas time.

Hej Dziewczyny :)

Chciałam zdążyć z postem w tym tygodniu i pokazać kilka świątecznych migawek z naszego domu. Jestem ostatnio głównie na Instagramie, gdzie z przyjemnością śledzę kadry z Waszego życia :).




Jak wiecie z Polski powędrowałam do Czech, a od niedawna mieszkamy w Holandii :). Zielonej, wypielęgnowanej, "uczesanej" :). Na zawsze? Na chwilę? Zobaczymy :) Brakuje mi drogi do pracy wśród zamglonych wzgórz, sarenek, królików i całej tej pięknej czeskiej przyrody...
Na razie staram się ocieplić i nadać charakteru wynajmowanemu domowi :). Ostatnio, jak wszędzie, wszystko pod kątem  Świąt, które spędzamy tutaj :).







Troszkę magii również w ogródku ;)




I salonik, który mam nadzieję pokazać jeszcze w szerszych kadrach :).











Pozdrawiam cieolutko, bez życzeń Was nie zostawię, więc na razie tylko miłego wtorku i przygotowań do Świąt :).



SHARE:

Friday, 23 October 2015

Little update.

Hej Wam :)
Czy u Was też taka piękna jesień? U nas cieplutko, wczoraj nawet było bardzo słonecznie, bez wiatru. Dzisiaj już trochę targa liśćmi, które lecą jak szalone, ale jak pięknie to wygląda :). Kocham jesień :).

Dzisiaj właściwie chciałam się "pochwalić", a głównie to podziękować za przepiękną wygraną u Agnieszki. Rzadko biorę udział w takich zabawach, i do tej pory nie mogę uwierzyć, że wazon jest mój ;). Ufundowany przez firmę AmazingDecor. Ogromnie dziękuję! :). Prawdziwa czarna perła wśród dekoracji, sam w sobie jest tak ładny, że nie potrzebuje już niczego. Idealny jako soliter na komodzie, stoliku :).

 


Blog trochę osierocony, ale raczej się pakuję, zamiast dekorować. Musiałam podopinać wszystkie formalne sprawy, itd. :)
Ale wrócę, na pewno częściej :). Listopad spędzimy w wynajętym mieszkaniu, czeka nas też wynajęcie czegoś na dłużej, a później przede wszystkim urządzenie "doroślejszego" pokoju dla Kalci. Wybór łóżka, biurka, itp. :). 



 Pomyślałam, że wrzucę trochę kadrów od nas :).



Ostatnim zakupem do domu przed wyjazdem była ta pufa, którą miałam na liście chyba z rok :). Kolor caffee latte, jak otworzyłam pudło, to pomyślałam: o kurka, różowa? Domownicy potwierdzili :D. Ale zostawiłam, myślę że w takim ładny kolorze, który określiłabym jako nude będzie pasować idealnie do pokoju Kalinki. Która z resztą bardzo ją lubi :)). A ja sobie kiedyś dokupię, bo wciąż chcę w jasnym, naturalnym kolorze ;).



Tak słonecznie czasem jeszcze bywa :).


I jeszcze moje ostatnie odkrycie zamknięte w żeliwnym dzbanku - herbata z trawy cytrynowej. Uwielbiam :). Ze wszystkich herbat białych, zielonych i czarnych, których u nas nie brakuje, ta stała się moją ulubioną :). Polecam :)



Pozdrawiam Was cieplutko, dzisiaj jeszcze będę piekła szarlotkę, bo jabłka w ogrodzie obrodziły wyjątkowo w tym roku :)

Buźka! :)
SHARE:

Tuesday, 6 October 2015

In the woods.

Bardzo długo planowałam taką sesję z córcią :). Już w ubiegłym roku latem zrobiłam podejście, ale akurat wyszło mocne słońce a Kalcia miała nastrój małego łobuza, więc głównie śmiała się dziko i ze zdjęć nici ;).
Rok minął, ale mama nie zapomniała ;). Niedziela była piękna, spontanicznie więc spakowałam nas w kilka minut, zabrałam stary kufer i inne "propsy" do zdjęć. Nie zdążyliśmy ich jednak użyć, bo ciężko było zatrzymać naszą małą trzpiotkę, która po tym cudnym zakątku w lesie poruszała się głównie biegiem :D.



Niedawno Kalinka była ze swoją grupą przedszkolną w lesie, dzieci przyniosły skarby, i chyba jej się podobało, bo też próbowała coś zbierać ;). Powiedziałam jej jednak, że może wziąć suchy mech, ale nie taki rosnący. Tato pokazał piękne "poduchy" z mchu i Kalinka się do nich tuliła :)).



Nie wszystkie grzyby, którymi się zainteresowała ;) były jadalne, ale znaleźliśmy też kilka podgrzybków i jednego prawdziwka :)).




Przyznam się, że trochę się zmachałam biegając za naszą leśną wróżką ;)




Po drugiej stronie ulicy była łąka i znowu las. I to światło, cudowne! :)



Ogromnie się cieszę z takiego niedzielnego popołudnia w tym przepięknym miejscu :). Tak mało potrzeba do szczęścia :).



Miłego dzionka :)
SHARE:

Tuesday, 15 September 2015

Homemade crackers.

Powiem Wam, że długo poszukiwałam przepisu na jakieś wytrawne ciacha. Znalazłam trochę muffinów, ale to chyba nie było to. Potem gdzieś trafił mi się przepis na domowe krakersy. Ser na tą okazję kupiłam dwa razy, dwa razy też został zjedzony zanim znalazłam przepis (bo za nic nie mogłam sobie przypomnieć gdzie ja te pyszności widziałam :)).
Trzeci ser swoje odleżał, ale na szczęście znalazłam zgubę :). Przepis jest z bloga Lucii, Nesto, która robi przepiękne zdjęcia. Droga od pięknego zdjęcia do krakersa nie jest taka oczywista, pewnie dlatego tyle to trwało, ale mam, mam i już im nie odpuszczę :).
 





Przepis jest tutaj, ciacha są serowe, naprawdę kruche, idealne :). Najbardziej smakują mi jako dodatek do dipów i sałatek. Do jednej części ciasta dodałam drobno pokrojoną, świeżą bazylię i to dobry pomysł, smakowały jeszcze lepiej. Myślę, że spokojnie można dodać mak, swoje ulubione przyprawy, czy zioła :).
Jeśli ciasto będzie się za bardzo lepić można po wyrobieniu włożyć je na trochę do lodówki :).
 
Przy okazji - kupiłam kiedyś takie drewniane miseczki, są świetne do serwowania oliwek, orzeszków itp. Ciekawa alternatywa dla tych ceramicznych :).


Pozdrawiam serdecznie :)

SHARE:

Thursday, 10 September 2015

Can you feel it coming?

Najpiękniejsza pora roku zbliża się wielkimi krokami :). Dzisiaj rano termometr pokazał 5C, więc jest naprawdę blisko :). Do pracy jadę cudną drogą, pomiędzy wzgórzami, polami, każdy taki poranek to coś nowego i pięknego :). Dzisiaj na pierwszym planie przegorzany, sarenki, zające a w oddali zamglone wzgórza - dech zapiera. Z chęcią wybrałabym się tam z aparatem :). 
Tymczasem w domu koce wywietrzone, wrzosy zakupione, sezon kominkowy otwarty ;).



Pyszne papierówki się skończyły, ale inne jabłka właśnie dojrzewają, w niedzielę była szarlotka :).




Jeśli ktoś tak jak ja właśnie ucieka na obiad, to smacznego :). A dla wszystkich miłego dnia :))
SHARE:

Friday, 21 August 2015

Comfort Zone.

Magiczna "strefa komfortu" :) Nigdy nie pomyślałabym, że kiedyś się u mnie pojawi, bo co tu dużo mówić - nie zgadzam się :). To wszechobecne ciśnienie na sukces, to opuszczanie strefy komfortu, żeby go odnieść. A po co właściwie? :) Jeśli nam dobrze tak, jak jest, czy potrzeba nowych wyzwań, walki z wiatrakami? Póki ten nasz komfort otula nas ciepło i bezpiecznie, to czy nie wystarczy to do szczęścia? :)

Skąd ten temat? Od kilku lat zastanawiam się nad własną działanością. Co jakiś czas w domu słyszę, że jestem pierdoła, bo mówię coś w stulu: wiesz co, to mogłabym robić. A za rok przychodzę z: pamiętasz jak mówiłam o tym? Zobacz, ktoś to właśnie robi :D. A że szyć umiem, coś tam z gliny lepię (co z tego, że skorupy jeszcze czekają na wypalenie, ale polepione!)... Meble mogłabym odmalować. Stronę? A proszę bardzo, zakoduję, grafikę zrobię, zdjęcia nawet :). Jedyne, czego mi brak, to odwagi :). Od dawna już planuję szycie z własnych wzorów. Plany leżą na półce zakurzone i czekają na swoją kolej :P. Już się zaczęły nawet na załamaniach przecierać :D. Męska część stada natomiast mocno w permakulturę wsiąknięta i takie zdrowe życie :). No coś może z tego by nam wyszło.
A teraz sobie uświadomiłam, że nie czuję się jeszcze gotowa tej swojej smyczy korporacyjnej z szyi ściągnąć :). A tak blisko było! Ponieważ obecna praca zajmuje więcej czasu niż bym sobie życzyła (i niż powinna, szczerze mówiąc), przyjęłam nowe wyzwanie zawodowe :). O tych wiatrakach było, tak więc niedługo przeprowadzka do kraju chodaka ;). I wiatraka :). I dobrego sera ;). Może nas to do czegoś przybliży? :) A ze strefy komfortu na razie wychyliłam tylko głowę i zrobiłam taki bukiet, inny niż zazwyczaj ;). 


Mamy boskie jeżyny w ogródku :). Normalnie nie przepadam za nimi, bo kwaśne jak sto diabłów, ale to taka ogrodowa odmiana, bez kolców i z innymi listkami. Jak porządnie wygrzeją się na słońcu, to słodkie jak miód :).


Fotkom nie było końca ;)


Wszystkie kwiaty i owoce z naszego ogródka :). Te dwie piękne, wielkie panny to dalia Cafe au Lait - cudna odmiana, widziałam podobną, łososiową, też chce ją mieć ;).



A Wy, gdzie jesteście? :)) Dobrze Wam jak jest, w starym i znanym, czy odkrywacie nowe lądy gdzieś na głębokiej wodzie? ;)

Pozdrawiam Was serdecznie, miłego weekendu :))
SHARE:

Tuesday, 18 August 2015

Baltic Sea Love :)

Hejka, co u Was? Odpoczywacie? :) Pogoda się zmieniła, co mnie bardzo cieszy, można oddychać (i nie trzeba podlewać ;)).
Zauważyłam, że nasze morze cieszy się w tym roku dużym powodzeniem, my również spędziliśmy tam część urlopu :).
Jeśli jeszcze nie macie dość zdjęć, to poniżej kilka moich pamiątkowych ;).



Morze przywitało nas wiatrem i zimnem, ale później zrobiło się naprawdę ciepło, Kalinka miała nawet okazję popluskać się porządnie w wodzie :).

Byliśmy w Mielnie, na granicy z Unieściem. Tłumy duże, na plaży człowiek na człowieku ;), ale nie przeszkadzało nam to za bardzo ;). Jeśli jednak ktoś szuka bardziej kameralnych miejsc, to raczej nie to i nie w sezonie :).






Piękna <3


Czy Wy też wracacie z wycieczek z pamiątkami? Oprócz kilku muszli targałyśmy do domu kamyki, patyki... Skarby jednym słowem ;)











Przy okazji chciałam coś polecić - ręczniki hamam od Tiny Bit of Paradise. Rozsądne ceny, świetna jakość i bardzo ładnie zapakowane.


Morze pożegnaliśmy toastem ulubionej lemoniady ;). Zdjęcie z balkonu, nie napisałam, ale pensjonat mieliśmy w świetnym miejscu - z jednej strony ulica i parę minut boczną do plaży, a po drugiej stronie kilka metrów od budynku jezioro Jamno, balkon z widokiem właśnie na nie :).


Miłego dnia Wam życzę i pozdrawiam cieplutko i serdecznie :)


SHARE:
© White Valley. All rights reserved.
Blogger Templates by pipdig