Friday, 12 June 2015

Flower update :)

Późny maj to taki czas, kiedy po wiosennych feeriach barw w ogrodzie na chwilkę nastaje cisza. Myślałam, że to mój kiepski wybór roślin, ale obserwuję okolicę i ogrody w czasie podróży (tak, w tym temacie jestem wścibska ;) ) i zauważyłam, że to takka ogólna sytuacja ;). Cebulowe i skalniakowe już przekwitły, na żagwinach, które wczesną wiosną tworzą puszyste, kwiatowe dywany wesoło podrygują teraz ostatnie, pojedyncze kwiatuchy. Byliny i rośliny letnie dopiero tworzą bądź rozwijają pąki :). 
Natura jest jednak cudowną mamą i nie zostawia nas tak zupełnie z niczym ;). W chłodniejszych miejscach wciąż jeszcze zobaczyć można kwitnące rododendrony, właściwie wszędzie przecudne pompony piwonii, kosaćce, lilie. No i jedne z najcudowniejszych, królowe naszych ogrodów - róże :).

Zupełnie inaczej wygląda to w donicach, skrzynkach, pojemnikach. Tam istny karnawał :). Sama nie mogłam się doczekać i już dawno powyciągałam wiklinowe kosze, w których posadziłam ulubione kwiaty :).

W tym roku wyjątkowo podobają mi się fiolety i kwiatów w tym kolorze jest u mnie naprawdę sporo.


W pojemniku owiniętym gałązkami brzozy posadziłam dwa kolory "million bells", trzy lobelie i szałwię omszoną :).


Szałwia omszona (salvia nemorosa), to bardzo wdzięczna i wytrzymała bylina, która kwitnie przez całe lato :). Mamy jej sporo, bo i lekarskie, i byliny, i jednoroczną szałwię powabną, która ma bardzo ciekawy sposób kwitnienia. Jest to chyba najłatwiejsza roślina do przygotowywania własnych rozsad, nasiona kiełkują bardzo ładnie, gęsto, jest odporna na przesuszenie, a po pikowaniu nie "pada", jak niektóre rośliny. Wyprodukowałam jej mnóstwo i wciąż szukam dla nich miejsca w ogrodzie :)).

Jeśli chodzi o kwiaty pojemnikowe to lubię mieszać rośliny jednoroczne z bylinami :). Nawet jeśli ktoś ma balkon lub taras, to jest wiele bylin, które przezimują w zabezpieczonej donicy, szczególnie, że zimy mamy ostatnio bardzo łagodne :). A daje nam to większe pole do popisu w tworzeniu ciekawych kwiatowych nasadzeń :).


Wszystkie kwiaty w tym koszu są kupione. Lobelię uwielbiam i mimo tego, że zrobiłyśmy w tym roku z Kalinką własną rozsadę i tak nie mogę się oprzeć i jak widzę takie cuda u ogrodnika, to zawsze coś do domu dobiorę :). Tym bardziej, że doniczka kosztuje tylko złotówkę :).


Inną rośliną w odcieniach fioletu jest lawenda :). 
Mamy u siebie 4 odmiany. Dwie stare, rosnące w skrzyniach, które również w nich zimują to najbardziej odporna u nas lawenda wąskolistna - lavandula angustifolia. Rozwinęły dopiero kilka kwiatów, więc będzie o nich później, natomiast pięknie kwitnie w tej chwili lawenda francuska, lavandula stoechas. Ta odmiana raczej nie zimuje u nas niezabezpieczona. Nasza na zimę schowana była w szklarni i przy -10C to wystarczyło, żeby nie przemarzła i cieszyła nas pięknymi kwiatami z "czubeczkami" :).


Nie przycięłam jej w ub. roku i trochę się rozrosła ;).


Nie mam jej na zdjęciu, ale na pierwszej fotce można zobaczyć na dole jaśniejszą odmianę lawendy francuskiej, "anouk", którą kupiłam w tym roku. 

Chciałam przygotować sobie rownież własną rozsadę, ale słyszałam, że lawenda jest dość ciężka w uprawie. Do kiełkowania potrzebuje ciemnego i chłodnego miejsca. Wysiałam ją więc w takim zamykanym pojemniku, nie licząc na większy sukces, tymczasem dorobiłam się 43 roślinek :D. 
Co jest naprawdę cudowne, to że te maleństwa już pachną, uwierzycie? :))
Każda została już przepikowana do swojej własnej doniczki, mam nadzieję, że będą ładnie rosły. Zastanawiam się tylko gdzie posadzę taką małą plantację ;).


Co do innych pojemników, to w reszcie wiszących posadziłam pełną odmianę "million bells" razem z białą petunią i białą lobelią, którą wysiała Kalinka :).


Tutaj jeszcze nieśmiało, ale od kiedy zrobiłam zdjęcie (chroniczny brak czasu ;) ) lobelie otworzyły już mnóstwo pąków :). Bardzo je lubię, pięknie wyglądają i w kompozycjach  z innymi kwiatami i kiedy same wypełniają donicę. Jeśli chcecie spróbować swoich sił w hodowli własnych kwiatów, to polecam ja na pierwszy ogień :). Sa naprawdę bezproblemowe, pięknie wschodzą, nie wymagają szczególnej pielęgnacji :).


I ostatnie dzisiaj fioletowe dziewczyny  - werbena i surfinia :). Werbena to taki "pewniak", kolejna trwaa i niewymagająca roślinka :). Kupiłam małe sadzonki a tak pięknie już się rozrosła :). Trzeba tylko ucinać przekwitnęte kwiaty, żeby roślina nie traciła sił na produkcję nasion i kwitnie praktycznie cały czas. Niektóre dodatkowo pięknie pachną :). 
Jeśli chodzi o obrywanie starych kwiatów, to dotyczy to prawie wszystkich roślin jednorocznych.



Pozdrawiam Was ciepło, udanego weekendu, niech pogoda sprzyja :)
SHARE:

Friday, 29 May 2015

Cała prawda o białym pokoiku w roomor!

Jakiś czas temu z wielką przyjemnością mogłam mieć swój mały wkład w artykule "Cała prawda o białym pokoiku" na blogu roomor!
Pisałam o tym na fanpage, więc pewnie już widziałyście, ale pomyślałam, że jeszcze tutaj wrzucę zdjęcia :).





 


Uwielbiam szyć i robić różnego rodzaju dekoracje. Chciałabym znowu mieć na to więcej czasu :).


Matrioshka party ;).


Dzisiaj piątek, cieszycie się? ;). Jakie macie weekendowe plany? My każdego dnia po pracy do wieczora ogarniamy ogródek :). Wczoraj przepikowałam dokładnie 43 maleńkie sadzonki lawendy,  nie spodziewałam się, że tyle nasionek wykiełkuje :). W weekend dalsza praca, ale to już sama przyjemość (prawie czysta, bo w ogródku różnie z tym bywa ;) ).

Chciałam napisać Wam o białym pokoiku i mam nadzieję, że uda mi się wyprodukować niedługo zielony post ;).

Pozdrawiam serdecznie i udanego weekendu, życzę Wam, żeby pogoda dopisała i słoneczko poświeciło trochę dłużej :)
SHARE:

Tuesday, 5 May 2015

Few spring shots ;)

Oj, takiej przerwy nie planowałam... Praca daje w kość, do popołudnia normalne godziny, później jeszcze meetingi, mam nadzieję, że coś się zmieni na lepsze i będę mieć więcej czasu na zdjęcia :).
I dom, bo poza ogrodem wszystko leży. I się prosi o uwagę ;).

Dzielę się z Wami kilkoma wiosennymi migawkami :).


 Chyba najpiękniejsza kwitnąca gałązka, jaką widziałam :). Nie mogłam od niej oderwać aparatu ;).





A wnętrzarsko - zamieszkał u nas taki pan ;). To z myślą o lecie, chociaż na tą chwilę cieszę się wiosną :).


Zgadnijcie komu najbardziej przypadł do gustu? ;)
Mam zamiar obciąć te wystające części u góry, bo troszkę przypomina mi tron, a ze mnie przecież żadna królewna ;).


Bardzo cieszy mnie ta wiosna :). Pamiętam właśnie taką sporo lat temu. Później klimat się troszkę zmienił i mieliśmy majówki w 30C :). Pamiętam jak żartowałyśmy z koleżankami z pracy, że nie ma sensu kupować wiosennych ubrań, bo od razu po zimie robi się lato :).
A teraz wiosna, taka prawdziwa, zielona, świeża, czasem cieplejsza, czasem chłodna - cudownie jest, chwilo trwaj :).


Co u Was? :). Jeśli mam chwilkę, to wpadam do Was  i staram się zostawić ślad, ale tych chwilek zdecydownie za mało ;). 
U mnie parapety zastawione, część paletek wyjechała już do szklarni, gdzie czeka cierpliwie na połowę maja, chociaż myślę, że nie jest to chyba konieczne ;). Wiosenne kwiaty, głównie cebulowe, kwitną na całego, trochę bylin czeka na swoje miejsce na rabacie :). Ogród to miejsce, gdzie naprawdę dzieje się :).
Następnym razem wpadę z zielonym postem, może być? :)

Uściski i serdeczności :)
SHARE:

Friday, 27 March 2015

Just a bit of Easter deco :)

Uwielbiam takie naturalne dekoracje, chociaż zatęskniłam za kolorem :).
Taki nasz mały DIY mix ;)


Białe styropianowe jajeczka pomalowane farbką akrylową z zestawu Kalinki (ona je malowała :)). Naprawdę mają tak intensywny kolor :).




Jajeczka z piórkami już pokazywałam. Plaster drewniany to również DIY, pękł mi podczas suszenia, ale myślę, że taki niedoskonały wygląda nawet ciekawiej :). Plaster z charakterem ;)


 

Śnieżyce przyniosła mi córcia z ogródka. Chyba lubi dawać mi kwiaty, bo często  w markecie przynosi mi bukiet i mówi: mamusiu, proszę, kupiłam dla ciebie kwiaty :)).



Napiszę jeszcze na pewno przed Świętami, dekoracyjnie będzie dalej, a co ;).

Trzymajcie się, buziuńka, udanego weekendu :).
SHARE:

Wednesday, 18 March 2015

Sharing some L*O*V*E :)

Kocham kwiaty, życia sobie bez nich nie wyobrażam, co żadną tajemnicą dla tych, którzy do mnie wpadają nie jest :). Dwa dni temu wpadłam na pięknego pierwiosnka, nie tylko urzekł mnie kolor płatków, ale też bordowe łodyżki :). 
W OBI sezon ogrodowy również otwarty, pod chmurką czekała masa kwiatów: bratki, żonkile, jaskry, krokusy... Nic, tylko brać :). Wzięłam, posadziłam, obfociłam i zapraszam :)











 Pierwiosnek z tymi pięknymi, bordowymi łodyżkami :)








 Sasanka, która ma również czerwoną siostrę :), pokażę na pewno jak zakwitnie :)



 Mój kot! Wie, co dobre ;)





Uściski wysyłam :).


SHARE:

Sunday, 15 March 2015

Spring :)

Ubiegły weekend upłynął nam pod hasłem "temperatura", więc na pociechę wyciągnęłam styropianowe jajeczka i wspólnie z Kalinką trochę ich ozdobiłyśmy. Bardziej dla zabicia bakcyla, niż z potrzeby :). Dzień był piękny, na zewnątrz było bardzo ciepło i w domu, dzięki kwitnącym hiacyntom, również czuć było wiosnę :).




Tu już moja mała Myszeczka podczas pracy, widzicie te wąsiki? :))


Piórkami przepiórek zostałam zasypana przez znajomego :). Są naprawdę piękne i mam ich tyle, że nie wiem jak wykorzystać, chociaż kilka pomysłów właściwie kiełkuje :).


A tu już efekt mojego tworzenia ;)


Chociaż przyznam się, że o wiele bardziej podoba mi się jajeczko z jednym pórkiem, które zrobiła Kalinka :).


W tym tygodniu dokupię jajeczek i w przyszły weekend będziemy produkować dalej wielkanoce zawieszki ;).

A co do innych dekoracji, to w sklepie Nanu-Nana były niedawno takie wazoniki i świeczniki w kilku odcieniach niebieskiego i musztardowym :). Za grosze :). Koszyczek i doniczka również z tego sklepu.


Miłej niedzieli, serdeczności  dla Was :))).
SHARE:

Saturday, 14 March 2015

Goodbye my Deer ;)

Hej wszystkim :).
Bardzo Wam dziękuję za komentarze i już spieszę z wyjaśnieniem, że luty był wyjątkowo ciężki... Dopadła mnie jakaś niemoc, taka totalna, krótko mówiąc serducho się zbuntowało :D. Tydzień pracowitego urlopu, potem trochę w pracy, tydzień szkolenia. Marzec znowu częściowo w domu, tym razem na zwolnieniu na Kalinkę. Na szczęście zwykła infekcja, wydaje się, że obydwie wychodzimy na prostą :). 

Aguś, bardzo dziękuję za pytania :). Aparat jeszcze żyje, chociaż czasem zachowuje się dziwnie. Może oddam do serwisu, nie miałam czasu na niego, aura też nie sprzyjała fotografii. Ale wiosna u drzwi, dni coraz dłuższe, światła coraz więcej, więc i fotek będzie przybywać :).

Chciałam oficjalnie pożegnać pana rogatego, jest tak uroczy, że mu się należy, a co ;). Przy okazji "wnętrzarsko", bo jakiś czas temu w saloniku stanęła komoda. Taki kompromis między tym, co bym chciała a tym co jest w sklepach :). Rogaty zamieszkał na chwilę na niej, ale już spakowany w podróż na strych ;).


Szukałam komody z półkami i otwieranymi drzwiami. Nie wiem jak Wam, ale mi ciężko jest zapanować nad porządkiem w komodach z szufladami :D.




Rogacizna pojawiła się również w tekstyliach, tak na koniec sezonu, bo wydaje mi mi się, że to typowo zimowy motyw :). Miły, polarowy kocyk za całe 20 zł (i wygląda dużo lepiej, niż na fotce ;) ), nie mogłam nie kupić ;).


Od czasu, kiedy robiłam te zdjęcia dekoracje już się zmieniły, pojawiło się więcej koloru, którego szczerze mówiąc bardzo mi brakowało :). Dom pełen kwitnących kwiatów i otwarłyśmy już sezon ogrodowy :). W ubiegły weekend posiałyśmy z Kalinką lobelię, godecję, czarnuszkę, smagliczkę do rozsady a ja miałam trochę czasu na przygotowanie i odchwaszczenie rabatek :).  Nie mogę się już doczekać kiedy będę mogła posiać co nieco na zewnątrz ;).

To tyle u nas na teraz :). Mam jeszcze post taki już troszeczkę wielkanocny, czy Wy też szukacie inspiracji świątecznych? :). W ubiegłym roku obydwa Święta spędziłam u rodziców, dekorowania było więc niewiele. W tym myślę, że postawię na naturalne dekoracje, trochę pierza i gałązek ;).

Pozdrawiam Was serdecznie i dziękuję, że tu jeszcze ze mną jesteście :) <3
SHARE:
© White Valley. All rights reserved.
Blogger Templates by pipdig